niedziela, 30 marca 2014

A dlaczego?

O babciach miało być.
Ale stwierdziłam, że temat nada się na osobnego posta.
Jakoś tak już się utarło, że tolerancja (moja, nasza) długości pobytu Babci Krysi w naszym domu wynosi od 5 do 7 dni :)
Dziś aktualnie mija dzień numer 6 i jest to już moment krytyczny, kiedy to cierpliwość - która niewątpliwie jest cnotą, ale na pewno w tym domu nie zamieszkałą - się kończy. I to nie powoli. Kończy się w zastraszającym tempie i kiedy sięgnie dnia siódmego, konieczna jest prędziutka ewakuacja Babci Krysi, gdyż jej brak może skończyć się jakimś wielkim dizasterem...
Przyczyna jest prosta i definiuje się w powtarzanych z uporem maniaka, dzień w dzień po kilka razy:

"A czemu on chodzi w skarpetkach, a gdzie on ma kapcie, na pewno przez to jest cały czas chory...?"
"A dlaczego go kąpiesz w takiej gorącej wodzie? A czemu ta woda w wannie taka zimna" A czemu on tak długo siedzi w tej wannie, jeszcze się przeziębi!"
"A czemu on je na śniadanie kiełbasę? Nie może normalnej kanapki dostać? A czemu pije zimne, a wy ciepłe?"
"A ubierz mu czapkę/kombinezon/sweter pod kombinezon - na pewno mu będzie zimno! No i śpiwór jeszcze włóż do wózka, zobacz tamten pan sąsiad ma większe dziecko i ono na pewno inaczej marznie a jeździ jeszcze w śpiworze" (uwaga! temperatura we Wrocławiu dziś sięgała 20"C...)
"A dlaczego go w nocy nie przykrywasz? Na pewno jakby był przykryty, to by się nie budził/nie przeziębił/nie kaszlał tyle...(w miejsce kropek wstawić cokolwiek związanego z chorobą, co na pewno jest winą tego, że w nocy nie wstaję po 10 razy i nie przykrywam dziecka kołdrą)"
"A on teraz na pewno nie chce jeść/spać/pić, bo przecież..."
"A ja jak wy byliście mali, to ... (i tu następuje słowotok i wyliczanka metod stosowanych 30 lat temu, które dziś wydają się być prehistoryczne i trudne do uwierzenia)"

Mamo! Babciu Krysiu!
Jak to dobrze, że jesteś! Że nam pomagasz i przyjeżdżasz, gdy najpierw Olek, a teraz obaj na zmianę chorują! Że opiekujesz się chłopcami, kiedy starzy potrzebują odrobiny wytchnienia i nie tylko wtedy! Że masz siłę, cierpliwość i moc - i niejednokrotnie więcej tych przymiotów posiadasz od matki synów...

Mamo! Babciu Krysiu!
JAK TO DOBRZE, że miałaś już swoje dzieci i mogłaś je wychowywać po swojemu! Teraz pozwól mi wychowywać po swojemu moje. Ewentualnie przyjeżdżaj na nie dłużej niż tydzień, bo normalnie NIE ZNIESĘ!

Mamo! Babciu Krysiu!
Mimo, że dziś mija dzień szósty i cierpliwość została już praktycznie wyczerpana - jesteś najukochańszą Babcią Krysią dla Synów Dwóch :-)

A dziś, Babcia Krysia dostała pstryczka w nos od Syna numer 2, kiedy to w 20 stopniowym wiosennym upale, wyposażyła go w bluzę z polarową podpinką oraz umieściła w śpiworze, który w nazwie pewnie nosi: "zimowy" - Nikodem dzieckiem jest 100 x bardziej cierpliwym i pobłażliwym niż jego starszy o 2 lata brat, ale tego nie zniósł :) W związku z tym, upocona równie bardzo jak Niko, Babcia Krysia wracała biegiem sprinterskim na słyszalnej przez większość sąsiadów naszych niedzielnej syrenie. Po czym syn przebrany w wiosenną kurteczkę, pozbawiony śpiwora, zasnął snem błogim, 3 godzinnym. Amen :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz