wtorek, 1 kwietnia 2014

Turkusowe love

Jest taki kolor w życiu Matki Synów, którego nigdy dość. A kiedy nadchodzi długo oczekiwana i wytęskniona wiosna, wtedy ten kolor zyskuje swoje drugie życie, obudzony z zimowego snu w szafie.

TURKUSOWY! Albo może dla innych zwany morskim.
Dziś, zupełnie przypadkowo, synów dwóch i matka w turkus opłynęli :-) jakoś mi się tak sięgnęło w szafie dla Syna nr 1, Syn nr 2 nie miał wyjścia, bo ma turkusowy wózek, a Matka to już z automatu często coś turkusowego ma ubrane.
I tak oto wyglądaliśmy na osiedlu:


No optymistyczny taki ten kolor, pełen życia, energii! A na wiosnę Matka Synów zwykle odżywa. Mimo przemęczenia. I już rolki jej w głowie i już bieganie, i może rower jakiś, jakby się dało dobę przedłużyć, albo żeby słońce dłużej świeciło...

No i w sumie to by było na tyle optymizmu, bo poza tym, to kiepskawo... chłopcy chorują :( i to generalnie wszyscy TRZEJ. Najstarsze "dziecko" zapalenie spojówek i coś na rzeczy w gardle, Syn nr 1 to w ogóle stan opłakany, kaszel gruźlika, smary po pas, i jeszcze wciąż narzeka na ból brzucha (WTF?) i dziś na ból ucha, więc popołudniem późnym jechane było do lekarza, jakiś ... trzeci raz w ciągu ostatniego tygodnia... Całe szczęście ucho okazało się tylko przytkane woskowiną. Niko w sumie najzdrowszy, "tylko" sucho kaszle i trochę smara, więc może się wyratujemy. ZAŁAMKA. Cycki opadają (mogą bardziej?). Czy to się w końcu skończy? Czy nastanie jakaś wiosna w zdrowiu dzieci mych? Matka się w sumie jakoś trzyma, ale nie żeby rewelacyjnie, bo też ją boli gardło, kaszel szczekający jest, i owszem, ale przecież jak ja zachoruje, to kto to ogarnie? No więc ja nie choruje. Nie mam czasu. Pochoruję sobie jak już moje dzieci będą mogły się mną zająć i zrobić gorącą herbatę z miodem i cytryną. A na razie - CYBORG MODE on. Amen.

1 komentarz:

  1. jak u nas, madafaka.. tzn. prawie, bo się starzy poskładali, heh;) zdrowiejcie w końcu chłpaki!!!

    OdpowiedzUsuń