piątek, 18 kwietnia 2014

Zmiana kodu...

...trójka z przodu.

Matce stuknęła dziś 30-tka. Masakra.

No jest to jakaś okazja, żeby napisać posta, ale od rana mam taki wisielczy nastrój, że jakoś wena nie chce przyjść. Łażę i ryczę. Nie wiem, o co kaman, wcale się na te trzydzieści jeszcze nie czuję, ale jakoś tak mnie poskładało od rana. Może dlatego, że ostatnio jakoś czuję, że nie ogarniam. Nie ogarniam tej mojej dwójki dzieci od miesiąca chorującej (Nikodema nadal leczę z zapalenia oskrzeli, a Olek wczoraj w nocy znowu zaczął szczekać po swojemu, krtaniowo, więc zakładam, że za chwilę - po zaledwie 5 dniach w żłobku - wyląduje w domu... :/). Może dlatego, że w poniedziałek mamy Nikosiowe chrzciny, a ja w ciemnej dupie ze sprzątaniem, bo jakoś nie mam kiedy, nie umiem się zmobilizować wieczorami, tylko padam na pysk i dogorywam na kanapie... nie wiem. Mam jakieś takie poczucie wszechobecnego NIEOGARNIĘCIA. Nie mam kiedy o siebie zadbać, o sobie pomyśleć, a nawet jak już przychodzi ten wieczór, kiedy gasną światła w dziecięcych pokojach, to zwyczajnie już w dupie mam malowanie paznokci, wolę walnąć twarzą w poduszkę i przysnąć przy telewizorze.
Czy to minie? Ever? Mam nadzieję, bo jakoś źle mi ze sobą i z moim nieogarnięciem.
Były dzisiejszego dnia również przyjemne momenty, był prezent od małżona - wprawdzie nie były to wymarzone rolki, ale no cóż ;)

I był sernik pyszny od Madzinki
 Miałam jak widać amatora na dmuchanie świeczek. Mam nadzieję, że chociaż życzenie sobie fajne pomyślał. Oczywiście połowę również zjadł ze smakiem :) dziękujemy Ci, o Matko dwóch córek :)

A poza tym, co u nas?
Niko już ładnie chwyta zabawki. Gorzej z wycelowaniem do buzi, czasami kończy się strzałem w oko, albo nos, ale walczy dzielnie. Poza tym, zaniechał przewracania się na brzuch, woli leżeć na lewym boku. Ślini się za dwoje dzieci, w nocy je tylko raz, więc narzekać nie ma na co. Tfu tfu!


















Olek po mistrzowsku przyswaja nowe słowa, czasami zadziwiając mnie kontekstem ich użycia i sensem składanych przez siebie zdań. Zdecydowanie po narodzinach brata wydoroślał :) tylko płaczkiem okrutnym jest nadal.

















1 komentarz: