Jest taki kolor w życiu Matki Synów, którego nigdy dość. A kiedy
nadchodzi długo oczekiwana i wytęskniona wiosna, wtedy ten kolor zyskuje
swoje drugie życie, obudzony z zimowego snu w szafie.
TURKUSOWY! Albo może dla innych zwany morskim.
Dziś,
zupełnie przypadkowo, synów dwóch i matka w turkus opłynęli :-) jakoś
mi się tak sięgnęło w szafie dla Syna nr 1, Syn nr 2 nie miał wyjścia,
bo ma turkusowy wózek, a Matka to już z automatu często coś turkusowego
ma ubrane.
I tak oto wyglądaliśmy na osiedlu:
No
optymistyczny taki ten kolor, pełen życia, energii! A na wiosnę Matka
Synów zwykle odżywa. Mimo przemęczenia. I już rolki jej w głowie i już
bieganie, i może rower jakiś, jakby się dało dobę przedłużyć, albo żeby
słońce dłużej świeciło...
No i w sumie to by było na
tyle optymizmu, bo poza tym, to kiepskawo... chłopcy chorują :( i to
generalnie wszyscy TRZEJ. Najstarsze "dziecko" zapalenie spojówek i coś
na rzeczy w gardle, Syn nr 1 to w ogóle stan opłakany, kaszel gruźlika,
smary po pas, i jeszcze wciąż narzeka na ból brzucha (WTF?) i dziś na
ból ucha, więc popołudniem późnym jechane było do lekarza, jakiś ...
trzeci raz w ciągu ostatniego tygodnia... Całe szczęście ucho okazało
się tylko przytkane woskowiną. Niko w sumie najzdrowszy, "tylko" sucho
kaszle i trochę smara, więc może się wyratujemy. ZAŁAMKA. Cycki opadają
(mogą bardziej?). Czy to się w końcu skończy? Czy nastanie jakaś wiosna w
zdrowiu dzieci mych? Matka się w sumie jakoś trzyma, ale nie żeby
rewelacyjnie, bo też ją boli gardło, kaszel szczekający jest, i owszem,
ale przecież jak ja zachoruje, to kto to ogarnie? No więc ja nie
choruje. Nie mam czasu. Pochoruję sobie jak już moje dzieci będą mogły
się mną zająć i zrobić gorącą herbatę z miodem i cytryną. A na razie -
CYBORG MODE on. Amen.

jak u nas, madafaka.. tzn. prawie, bo się starzy poskładali, heh;) zdrowiejcie w końcu chłpaki!!!
OdpowiedzUsuń